O blogasku

Od kilku (nastu) lat zajmuję się hobbistycznie wlewaniem w siebie umiarkowanych ilości zupy chmielowej. Zaczęło się od wlewania byle czego, byle z kuplami, byle było wesoło. Obecnie do ‚mainstreamu’ nie podchodzę nawet z kijem, jeśli już mam w siebie wlać puste kalorie to muszą być smaczne i nie oszukane. I tak od kilku lat testuję piwa maści i narodowości wszelakiej. Jednymi się zachwycę, inne wchłonę i zapomnę, rzadko się skrzywię i nigdy nie wrócę.

Blogów o piwa spożywaniu jest od groma, nie zamierzam konkurować, ani wytyczać nowych ścieżek. Po prostu pamięć już nie ta, i wszystkich marek oraz smaków z nimi związanych nie sposób spamiętać, więc taki subiektywny piwny katalog się przyda. Moje opinie są skrajnie subiektywne i dalekie od profesjonalnej oceny złocistego trunku. Nie sprawdzam barwy, nie mierzę piany, nie oceniam liczby bąbelków na centymetr sześcienny. Po prostu wlewam, smakuję i staram się ubogim mym słownictwem zapisać doznania towarzyszące smakowaniu.

Bloga w ogóle nie promuję, jeśli tu traiłeś(aś) to mam nadzieję, że skorzystasz, jeśli zdanie zaś inne masz od mojego to kulturalnie się nim podziel lub odejdź w pokoju :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *