Pszenica nocą

 Uwielbiam swoje spontaniczne zakupy piwa. Jako, że ostatnio rzadziej zaglądam do sklepów piwu dedykowanym, więc zapasy uzupełniam przy okazji cotygodniowych zakupów. W zwyczaju mam wybierać przynajmniej jedno piwo, którego jeszcze nie próbowałem i tak padło na ten oto egzemplarz. Algorytm wyboru był (wydawało mi się) poprawny: na etykiecie piszą coś o pszenicy => good, piszą coś po niemiecku => very good, więc hop piwko do koszyka i jedziemy dalej. Umknął mi tylko jeden detal, który uderzył we mnie, gdy w końcu otwarłem piwo – otóż jest to ciemne piwo (dunkel – tego już mój algorytm nie wychwycił). A ja za ciemnymi piwami jakoś nie przepadam. Pszeniczniaka ciemnego w życiu nie piłem, a do pewnego czasu nawet nie przypuszczałem, że takie istnieją. Ale co było zrobić, przynajmniej spróbuję, a nuż. I tutaj – niespodzianka. Okazuje się, że pszenica bardzo służy ciężkiemu, często karmelowo-kawowemu, smakowi ciemnego piwa. Kwaskowość pszenicy była złagodzona ciężarem ciemnego piwa, z drugiej strony charakter pszenicy zneutralizował to, za czym w dunkelach nie przepadam. Suma sumarum, piwo bardzo na plus, odkryłem smak do tej pory mi nie znany. Nie jest to co prawda odkrycie kalibru IPA i nie sprawi, że będę to piwo wybierał przed wszystkimi, ale nie wzgardzę nim na pewno i dobe jego imię będę w świecie głosił. A co do samego browaru – ciekawostka – jest to jeden z najstarszych na świecie, oficjalnie założony w 1040 roku (choć braciszkowie już z tym piwem majstrowali w VIII wieku).