Cisza w eterze

Coraz większe odstępy między wpisami. W sumie nic nowego, ale jednak. Moja eksploracja rynku piwnego musiała znacznie wyhamować ze względu na to konieczność wstrzymania się ze spożyciem alkoholi wszelakich. Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz… czy jak to tam szło.

Staram się śledzić, co w piwach rzemieślniczych piszczy, ale jak nie można skosztować, to i chęci na wiedzę teoretyczną mniej. Odnoszę też wrażenie, że temat kraftu w Polsce przeszedł już jedną fazę. Etap zachwytu, zachłyśnięcia się, chłonięcia wszystkiego co nowe, inne, mające smak, pachnące chmielem powoli odchodzi. Teraz nadszedł czas na stabilizację, profesjonalizację. Ale też weryfikację które z inicjatyw okazały się być chwilowym zrywem, płynięciem na fali, a które większą przemyślaną strategią.

To, co cieszy, to sytuacja, w której coraz mniej jest miejsc, w których skazani jesteśmy tylko na jednego smutnego koncerniaka, a częściej mamy do wyboru jakieś mniej lub bardziej znane „niszowe” piwa. Koncerny stety – niestety, też bierne nie pozostały i wrzuciły do oferty piwa, które rzemieślnicze udają. Plus jest taki, że konsument, który i tak nigdy na krafta by się nie zdecydował, ma teraz do wyboru szerszą paletę smaków.

A póki co, odkryłem wciąż nie do końca zagospodarowaną niszę piw bezalkoholowych 😉 Ale o tym może innym razem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *